Kilka dni temu w Niemczech, jak każdy zapewne widział w wiadomościach tudzież innych faktach, pewien 17-latek postanowił sobie pójść do szkoły z bronią. A że zabawę miał wystrzałową trupem padło 16 osób - uczniów, nauczycieli i przechodniów. Bynajmniej nie ze śmiechu.
Jakkolwiek podejście do tematu może sugerować moją obojętność, tak kolwiek głęboko ubolewam nad śmiercią tych kilku ludzi. Mam jednak świadomość, że codziennie ginie niezliczona liczba ludzkich istnień i cieszę się, iż nie dotknęło to mnie.

Powyższa sytuacja miała być jedynie wstępem do częstych sytuacji jakie mają miejsce, gdy ktoś w okolicach wieku dorosłości sięga po broń i zabija. Mianowicie o oskarżenie, iż to komputer i gry nań są wszystkiemu winne, łącznie z globalnym ociepleniem i korupcją. Media powtarzają już do znudzenia, iż gry stanowią nieodpartą inspirację do postrzelania sobie na serio.
Jest to wierutną bzdurą, bowiem równie dobrze można oskarżyć o to samo przemysł filmowy, gazety, czasopisma czy właśnie media, które z niesamowitym uporem kształtują wśród ludzi przekonanie, że niebezpieczeństwo i śmierć czają się wszędzie, pokazują jedynie wieści o morderstwach, ludobójstwach, zamachach etc. Tania sensacja potrzebowała kozła ofiarnego, którym został komputer oraz gry. Ilekroć pokazywany jest młodociany zabójca reguła jest, że wspomina się, iż regularnie grywał, pokazuje się urywki z Wolfensteina 3D, Dooma czy innych Przygód Prosiaczka Kwika i uświadamia się odbiorcę, iż to właśnie dlatego ów ktoś tam zabił.

Pominę prymitywność takiego przekazu, bowiem od tego są media - karmienia opinii publicznej tym czego sama oczekuje. Pominę fakt, iż naukowcy są zgodni, iż gry pozytywnie wpływają na ludzi, zwiększają refleks, trafność podejmowanych decyzji, umiejętności strategiczne, taktyczne, managerskie, uczą życia w jakiejś społeczności. Mają oczywiście wady, z którymi się liczę. Nie mogę natomiast pominąć głupoty i nieodpowiedzialności rodziców, których dzieci dokonują jakichś zabronionych czynów właśnie przez złe gry, czyli biją matkę krzesłem, wydłubują koledze oko czy mordują kilkunastu bliżej nieznanych ludzi.

Owi szanowni rodzice starają się bowiem odciągnąć uwagę od swego słabego wychowania tychże dzieci i całą winą obarczyć twórców gier. Sytuacja jest nielogiczna, jednak nadal wytaczane są procesy twórcom gier. Równie dobrze można oskarżyć producentów noży czy broni palnej. Nikt nie wspomni, że to właśnie ci rodzice pozwolili grać w brutalne tytuły, nie interesowali się problemami potomnych i niezbyt obchodziło ich cóż pociechy porabiają w czasie, gdy oni nie patrzą. Tak, moim zdaniem nie ulega wątpliwości , że takie występki są tylko i wyłącznie winą nieodpowiedzialnych i kiepskich rodziców, którzy widać przyłożyli się tylko do zrobienia, pozostawiając wychowanie ślepemu losowi lub co gorsza kościołowi.

ivegotthesamechair